Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Historia pewnej moetki

Historia pewnej moetki

Drodzy Fusoczanie, prezentujemy fusoczańską bajkę wyjętą z tekstu Czy to w ogóle ma sens? . Wstawiamy też oddzielnie, bo jestem z niej autentycznie (i autystycznie) dumny. Poza tym przyda się, zobaczycie do czego! Historia pewnej moetki Chodźcie i zobaczcie. Fusoczański spektakl moetkarski właśnie się zaczyna. To opowieść, jakich wiele. Była sobie pewna moetka. Dajmy jej na imię Akari. To dobre imię. Szła do nowego liceum, a miała dziwne zainteresowanie – tworzenie maskotek ze śmieci i odpadków, np. skarpetek, którym zgubiła się para, urwanych guzików, kawałków materiałów itp. Jak to dynamiczna uroczynka chciała zajmować się swoim hobby po lekcjach. Oczywiście w szkole nie było takiego klubu. Namalowała więc ulotki i na szkolnym podwórku zaczepiała inne moetki, mówiąc: „Może chciałabyś dołączyć do Klubu Odpadkowych Maskotek kudasai?”. Wiadomo, żadna nie chciała. To dziwne. To bez sensu. Nie zrobię na tym kokosów. Akari była zasmucona sytuacją, bo potrzebowała jeszcze kilku osób,...